Hejt nie jest nowym zjawiskiem, a jednak nadal psuje działalność w sieci zdolnym osobom. Cały czas zastanawiam się, jak to jest, że ktoś anonimowy, obcy, ma tak silną moc oddziaływania. Przecież jego opinia nie powinna mieć żadnego znaczenia!

Internet bardzo ułatwia działanie blogerom i freelancerom, szczególnie tym początkującym. Mogą niewielkim kosztem dotrzeć do dużego grona odbiorców i zdobyć pierwsze zlecenia. Jednak dla każdego, kto chce wykorzystywać to narzędzie, istnieje zagrożenie, że prędzej czy później natknie się na osoby, którym nie spodoba się jego działalność.

Czym według ciebie jest hejt?

Hejt to wyrażanie obraźliwych i agresywnych opinii, destrukcyjna krytyka, nie poparta żadnymi dowodami i nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Hejterzy to bardzo często osoby, które kryją się za ekranem komputera, niekiedy pod fałszywymi profilami i wypisują, co im się żywnie podoba, ponieważ czują się anonimowi i bezkarni. Zachowują się, jak gdyby pozjadali wszystkie rozumy i dowartościowują czyimś kosztem, po to tylko, by się dowartościować, ponieważ najczęściej sami nic sobą nie reprezentują. Zżera ich zazdrość i zawiść, bo komuś się udaje, a im nie. Niestety, pomimo tego, że o hejcie jest głośno i większość z nas zdaje sobie sprawę z istnienia tego zjawiska, nadal ma ono silny negatywny wpływ na działalność blogerów i freelancerów.

Hejtowanie jest niebezpieczne dla twórców internetowych

Osoby padające ofiarami hejtu mogą złapać blokadę twórczą, stracić grunt pod nogami, stać się niepewni swoich działań, przez co mogą mieć ochotę zamknąć swoją internetową działalność. Dyskusja z hejterem i próba obronienia się wobec jego bezpodstawnych zarzutów często kończy się tak, że nie dość, iż hejter i tak nie rozumie, co się do niego mówi, to w dodatku osoba, której hejt dotyczy, może wyjść na winną i popsuć sobie wizerunek. Mądrość ludowa nie na darmo mówi: nie kłóć się z głupim, bo ktoś obserwujący to z boku jeszcze może was pomylić.

Sama wiem, jak negatywne opinie mogą popsuć własną samoocenę. I choć nie padłam ofiarą hejtu na dużą skalę, to jednak sam fakt istnienia takich opinii i świadomość, że i mnie może to dotknąć, skutecznie zablokowała mój rozwój. Nieraz zastanawiałam się, czy aby na pewno to, co robię, ma sens. Chciałam stać się perfekcyjna we wszystkim, żeby przypadkiem komuś się nie narazić. Bałam się wyrazić własną opinię na moim własnym blogu, bo zaraz mi się wydawało, że wszyscy mnie zlinczują. I nie było już ważne, czy mam rację czy nie. Ważne było to, co inni pomyślą.

Wyobraź to sobie, jaki wpływ mają na nas opinie osób, których kompletnie nie znamy? Dlaczego słuchamy obcych ludzi i przeżywamy ich zdanie bardziej, niż rodziny i przyjaciół? Tracimy poczucie własnej wartości i przestajemy się realizować, bo ktoś postanowił na nas wyładować swoją chorą złość. Czy ma to sens? Oczywiście, że nie!

Pokonaj smoka, a imię jego “hejt”

Miej świadomość istnienia problemu. Już wspominałam o tym, że większość z nas wie o istnieniu tego zjawiska. Ale jaka jest świadomość tego, czym ono jest tak dokładnie i co za sobą niesie? Nie chodzi więc o to, by wiedzieć, że coś tam gdzieś tam sobie jest, ale daleko ode mnie i się nie zagłębiam. Chodzi raczej o to, by mieć świadomość realnego zagrożenia, jakim jest hejt i nie traktować tego jako zdarzenia z małą szkodliwością czynu.

Hejt to coś innego niż konstruktywna krytyka. Czasem zdarza się, że ktoś wyrazi negatywną opinię na temat naszej pracy, ale rzeczywiście ma rację. Nie możemy więc popadać w skrajności i banować kogoś nawet wtedy, kiedy rzeczywiście zawaliliśmy. Jak rozpoznać konstruktywną krytykę? Opiera się ona na faktach, dotyczy konkretów i jest wyrażona w sposób taktowny, kulturalny. Kiedy ktoś pisze: jesteś beznadziejna, bo tak to jest hejt. A kiedy ktoś pisze, słuchaj wszystko spoko, ale jakość zdjęć na twoim blogu mogłabyś poprawić ty patrzysz, no rzeczywiście wstawiłaś coś bez sensu, no to tutaj możesz uderzyć się w pierś, powiedzieć sory, dzięki, już poprawiam i wszystko ok.

Dbaj o poczucie własnej wartości. Jeśli będziesz pewna tego, co robisz i skupisz się na realizowaniu swoich planów, trudniej będzie zbić cię z tropu. Hejter to intruz, a nie pan i władca, który zna cię lepiej, wie o tobie wszystko i może ci rozkazywać. Nie daj sobie też wmówić, że pojawienie się hejtera to twoja wina, że czegoś nie zrobiłaś, nie dopatrzyłaś.

Dobry plan to jest plan! Nie czekaj, aż hejter pojawi się na twoim kawałku internetu. Kiedy już to zrobi, możesz dać się ponieść emocjom i zrobić coś, co źle wpłynie na pozostałych odbiorców i na twój wizerunek. Nie daj się wciągnąć w jałowe dyskusje. Jeśli musisz, odnieś się do komentarza jasno, krótko i rzeczowo. Nie tłumacz się, bo to nic nie da, a jeszcze sprawi wrażenie, że masz coś na sumieniu.

Pamiętaj także, że zniesławianie i znieważanie podlega pod paragraf i nie pozostaje bezkarne! Zajrzyj chociażby do artykułu mec. Agnieszki Cisowskiej-Chruścickiej: Czytasz takie komentarze? Na hejt jest paragraf! Sprawdź jaka jest możliwa kara i odszkodowanie za opinie w internecie. oraz do wpisu Kamili Rowińskiej Hejt a prawo. Nie musisz się bać, że hejter wejdzie ci na głowę! Bądź pewna swoich praw i daj to do zrozumienia tym, co mówisz i jak się zachowujesz.

Blokować czy nie blokować?

Różne opinie krążą na ten temat. Z jednej strony zablokowanie złośliwego komentatora może zostać odebrane jako próba wybielenia się, kreowania idealnego wizerunku. Niektórzy myślą, że pozostawienie negatywnych komentarzy pokaże odbiorcom, że jesteśmy ponad to, dajemy sobie radę, szanujemy prawo do wyrażania opinii. Jeżeli dotyczy to pojedynczej, mało znaczącej opinii, to być może jest to ok. Jednak kiedy masz do czynienia z kimś, kto sieje spustoszenie i wypisuje na temat twojej pracy czy osoby rzeczy krzywdzące, obraża cię czy zastrasza, nie możesz sobie na to pozwalać!

Pamiętaj o dwóch rzeczach:

Zasięg. Pojedynczy negatywny komentarz nie musi być zwiastunem nadciągającej katastrofy. Komuś się nie podoba i ma do tego prawo. W końcu, cytując klasyka, nie jesteśmy jak zupa pomidorowa, nie musimy pasować każdemu.

Treść. Jeśli ktoś napisze “a mnie się nie podobało” lub “a ja uważam, że można inaczej”, to niech mu tam będzie. Jeśli natomiast ktoś nadużywa wolności słowa i jawnie nas obraża, krytykuje, poniża i ubliża, co więcej, atakuje innych komentujących i w dodatku robi taką burzę regularnie, należy reagować.

Uważam, że hejtera trzeba potraktować jak nieproszonego gościa. Jak byś zareagowała, gdyby ktoś wpadł do twojego domu i wygadywał głupoty na twój temat? Lub co gorsza zaczął obrażać twoją rodzinę? Podejrzewam, że raczej nie zaprosiłabyś takiego na kawę, ale chciałabyś jak najszybciej wyrzucić osobnika za drzwi i sprawić, by już więcej nie wracał! Dlaczego więc masz pozwalać sobie na podobne zachowanie w komentarzach w internecie?