Jak wreszcie się odważyć i jak zmienić swoje życie?

jak zmienić swoje życie

Każdy z nas ma w życiu taki moment, kiedy chcemy się za coś zabrać, mamy genialny pomysł, ale brakuje nam odwagi na jego realizację. Nieważne, czy chodzi o otwarcie własnego biznesu, zmianę pracy czy kupienie wreszcie tego karnetu na siłownię, a nawet zmianę partnera.

Kiedy przychodzi myśl o zmianie?

Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych sytuacji i ta przewidywalność codzienności pozostawia nas w komfortowej sytuacji – bo mimo tego, że nie jesteśmy szczęśliwi czy usatysfakcjonowani, wiemy czego możemy oczekiwać. I tak, trwając w takiej nie do końca satysfakcjonującej sytuacji – bo przecież zawsze może być gorzej! – trwamy czasem latami.

Ale po pewnym czasie jesteśmy coraz bardziej zmęczeni tą rutyną i stagnacją. Wiemy, że musi być coś więcej niż praca po 8 godzin w jakimś biurze, w oczekiwaniu na coroczny urlop nad Bałtykiem. Obserwujemy innych, którym coś się udało i wychodzimy z założenia, że mieli szczęście. A więc sami czekamy na idealny moment, życiowy przełom, odkrycie niesłychanego talentu lub wygraną w totolotka. Przykro mi to mówić, ale na 99% żadne z powyższych nie będzie miało miejsca.

Sytuacja zmienia się, gdy do głowy wpada nam genialny pomysł na to, jak zmienić swoje życie. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że – no właśnie – wymaga od nas zmiany.

Nie tylko naszego myślenia, ale również trybu dnia, odkurzenia dawno nieużywanych umiejętności, doszkolenia się w pewnych kwestiach i wreszcie wypłynięcia na nieznane wody. W tym momencie opuszcza nas odwaga.

Ale myśl o spełnieniu marzeń nie daje nam spokoju. Mamy jasno postawiony cel i wiemy, co możemy osiągnąć. Cel jest ambitny, ale obkupiony ciężką pracą i odrobiną szczęścia możliwy do osiągnięcia. Mamy plan. Ale boimy się go realizować. A wtedy zadajemy sobie pytanie…

Jak zmienić swoje życie – zmień nastawienie!

Na początku musimy sobie pewną rzecz wyjaśnić – w swoim oporze do zmian nie jesteśmy sami. Człowiek – jako istota ludzka – dąży do pewnej równowagi i spokoju, więc każda chęć zrobienia czegoś nowego, z czym nie mieliśmy wcześniej do czynienia, wywołuje w naszym organizmie FIZYCZNĄ reakcję – stres.

Ta walka jest jedną z najtrudniejszych, jaką przyjdzie nam stoczyć, bo musimy przeciwstawić się naszemu własnemu instynktowi, który mówi „siedź i się nie wychylaj!”. I o ile instynkt samozachowawczy jest wyjątkowo cennym nabytkiem, w tym momencie musimy go uciszyć.

Cóż, nie daj się nabrać na coachingowi bełkot, że wszystko jest możliwe, wystarczy tylko tego odpowiednio mocno chcieć. Albo: myśl pozytywnie, a pozytywne rzeczy zaczną się wydarzać w Twoim życiu. Jeśli czegoś bardzo chcesz, na pewno Ci się uda, tylko kup mój kurs […].

Nie oszukujmy się – istnieje pewne ryzyko, że Ci się nie uda. Że Twój wspaniały biznes okaże się totalnym niewypałem. Że podczas pierwszej wizyty na siłowni, wysportowana #fitgirl z Instagrama krzywo na Ciebie popatrzy. Że rodzina wyśmieje Cię, gdy powiesz, że chcesz odejść z pracy i robić to, co naprawdę sprawia Ci radość. Że mąż popuka się po głowie, gdy zaproponujesz mu terapię małżeńską. To wszystko jest możliwe.

I w tym tkwi największa siła pokonywaniu własnego strachu – uświadom sobie, a później wypisz, szczerze i uczciwie, wszystkie te najgorsze rzeczy, które mogą Cię spotkać po drodze do sukcesu. A więc, rozłóżmy potencjalne zagrożenia na czynniki pierwsze.

Twój biznes okaże się totalnym niewypałem. Stracisz czas i pieniądze. Stracisz w oczach rodziny i znajomych, bo przecież każdy od razu wiedział, że tak będzie. Szef nie będzie chciał Cię przyjąć do pracy. Pożyczysz na czynsz od rodziców. Twoja samoocena spadnie.

Ktoś Cię wyśmieje na siłowni. Oblejesz się potem i rumieńcem. Zrobi Ci się przykro. Więcej tam nie wrócisz. Twoja samoocena spadnie.

Rodzina wyśmieje Cię, że chcesz odejść z pracy. Zrobi Ci się przykro. Ogarnie Cię poczucie osamotnienia i niezrozumienia. Twoja samoocena spadnie.

Mąż popuka się w głowę, gdy zaproponujesz mu wspólną terapię. Sytuacja w domu ulegnie pogorszeniu. Będziesz mieć gorszy nastrój. Twoja samoocena spadnie.

A więc co z tym zrobić?

Teraz, gdy już wiesz, jakie zagrożenia na Ciebie czekają, idziesz dalej – analizujesz je po kolei.

Twój biznes nie wypali – stracisz czas i pieniądze. No i co z tego? Nie zainwestowałaś oszczędności życia. Już na początku liczyłaś się z tym, że możesz stracić te pieniądze. Chyba i tak lepiej było je zainwestować i się czegoś nauczyć, niż kupować szóstą niepotrzebną parę butów, prawda? Stracisz w oczach rodziny i znajomych – to ich problem, a nie Twój. Szef nie będzie Cię chciał przyjąć z powrotem – no i co z tego? Poszukasz innej pracy, może lekko poniżej Twoich możliwości, ale czy to jest aż takie straszne? Pożyczysz na czynsz od rodziców – a później pójdziesz do pracy, zarobisz i oddasz. Każdemu się zdarza. Zresztą pracę na etacie też możesz stracić i zostać bez środków do życia.

Czy te wszystkie najgorsze scenariusze są aż takie straszne w porównaniu do celu? Podczas zakładania własnego biznesu mamy NIEOGRANICZONE możliwości powodzenia (tysiące, miliony, miliardy – a co jeśli się uda?) oraz OGRANICZONE możliwości porażki, które mieszczą się na liście stworzonej przez Ciebie. Co więcej, na każdą z tych „najgorszych możliwości” już na samym starcie jesteśmy przygotowani. Więc czego tu się bać? W taki sposób rozkładamy każdy pojedynczy czynnik, którego się tak obawiamy.

Czy boimy się własnego strachu?

Każda zmiana wiąże się z wyjściem ze swojej strefy komfortu i każda zmiana spotyka się z delikatnym oporem. Czasem jest tak, że najbardziej boimy się samej stresującej sytuacji, ale nie możemy się doczekać jej skutków (np. rozmowa z szefem o podwyżkę – oczekiwanie jest bardzo stresujące, sama rozmowa też, ale wiesz, że przyniesie coś dobrego). Tak samo jest z praktycznie każdą decyzją dotyczącą zmian w naszym życiu. Tak samo jest i tutaj – każdy chciałby być przedsiębiorcą i mieć dochodową firmę, ale nie każdy chce się odważyć i zacząć ją budować! Nie każdy jest w stanie podołać temu trudnemu procesowi budowania własnej marki.

A więc jak zmienić swoje życie i wreszcie się odważyć?

Porządnie i rzetelnie wykonaj analizę konsekwencji najgorszego scenariusza. Najpierw po kolei wypisz WSZYSTKO co może się zdarzyć, a później pomyśl, co byś zrobiła, gdyby to się faktycznie wydarzyło. Po rozłożeniu zagrożenia na czynniki pierwsze, wszystkie poczynania już nie wydają się takie straszne, prawda?

A nawet, jeśli zdarzy nam się odnieść porażkę (bo kto jakiejś nie zaliczył?!) to wtedy automatycznie wiemy co robić, żeby zażegnać kryzys, wziąć się w garść i próbować drugi raz – z szerszą wiedzą, lepszym przygotowaniem i większą poduszką finansową.

Powodzenia!


Wpis gościnny Karoliny Kaszub, autorki bloga #Mała Czarna.

Oprócz strony www znajdziesz Karolinę na Instagramie

To ja, Karolina

Nazywam się Karolina Kaszub i już od wielu lat interesuję się rozwojem osobistym i tworzeniem biznesu online. Tak jak Ty, ciągle szukam inspiracji i motywacji do działania. Na blogu Mała Czarna łączę moje trzy największe pasje: pisanie, dzielenie się wiedzą i psychologię sukcesu #BezŚciemy. Unikam pustych słówek i tanich frazesów sprzedawanych jako prosty sposób na wszystko.

  • To prawda, że łatwiej widzieć nam przyszłość w czarnych barwach, jakoś tak łatwiej to przychodzi, niż pozytywne myślenie. Dużo pracy przede mną, ale mam nadzieję, że zawalczę ze swoimi strachami 😉 Dzięki za wpis Karolina!